






Marcinek zaczął raczkować !!! Już od paru dni się na to zbierało, ale jakoś nie mógł ruszyć do przodu. Wczoraj (04.11) parokrotnie zwiedził cały dywan wzdłuż i wszerz, ale na panelach dalej pełza, lepiej mu się ślizga.
Wciąż nie mogę się przyzwyczaić, że jak wychodzę do kuchni to on zamiast grzecznie siedzieć to podąża za mną i nim sie obejrzę to on już w przedpokoju
A tata na targach i będzie podziwiał syna dopiero w niedzielę…